Samodyscyplina: jeden z najbardziej rozpowszechnionych mitów naszej cywilizacji


Samodyscyplina: jeden z najbardziej rozpowszechnionych mitów naszej cywilizacji.
– Leo Babauta


Powszechnie uważa się, że człowiek sukcesu, to człowiek „zdyscyplinowany”, który prowadzi „zdyscyplinowany tryb życia”. To fałsz.


Prawda jest taka, że nie potrzebujemy ostrzejszej dyscypliny, niż już mamy. Musimy tylko ją ukierunkować i trochę lepiej nią zarządzać.

Wbrew opiniom większości ludzi sukces nie jest pochodną maratonu rygorystycznych działań. Osiągnięcie sukcesu nie wymaga stuprocentowej karności, wyćwiczenia każdego gestu, a absolutne panowanie nad sytuacją nie gwarantuje rozwiązania każdego problemu.

Sukces to tak naprawdę krótki wyścig – wręcz sprint – napędzany dyscypliną tylko przez tyle czasu, aby pewne sprawy weszły w nawyk i przestały wymagać szczególnego poświęcenia.

Gdy zdajemy sobie sprawę z tego, że powinniśmy się czymś zająć, ale tego nie robimy, często mówimy: „Muszę być bardziej zdyscyplinowany”.

Tak naprawdę jednak powinniśmy po prostu nabrać konkretnego nawyku. Dyscypliny potrzebujemy tylko tyle, aby ów nawyk wykształcić.

We wszystkich dyskusjach o sukcesie słowa „dyscyplina” i „nawyk” nieustannie się przeplatają. Choć mają odmienne znaczenie, wspólnie tworzą fundament pod przyszłe osiągnięcia – sztuka w tym, aby pracować nad czymś tak regularnie, by potem to coś zaczęło przynosić regularne efekty.

Poprzez samodyscyplinę tak naprawdę uczysz się określonych wzorców postępowania. Jeśli wytrzymasz w swym zamierzeniu wystarczająco długo, przerodzą się one w nawyk – innymi słowy, będziesz je wykonywał rutynowo.

Kiedy patrzysz na ludzi, którzy wyglądają na „zdyscyplinowanych”, wiedz, że tak naprawdę masz do czynienia z jednostkami, które potrafiły wyćwiczyć pewną liczbę nawyków. Dzięki nim sprawiają wrażenie zdyscyplinowanych – choć w rzeczywistości nie są. Nikt nie jest.
Zresztą kto chciałby być wyjątkowo karny?

Mozolne trenowanie każdego zachowania wydaje się zastraszająco niewykonalne i jednocześnie przerażająco nudne. Większość ludzi wcześniej czy później dochodzi do podobnych wniosków, ale nie widzi sensownej alternatywy, zdwaja więc swoje wysiłki w imię osiągnięcia niemożliwego albo stopniowo się wypala.

Narastająca frustracja sprawia, że łatwo popaść w rezygnację. Nie trzeba być zdyscyplinowanym, by osiągnąć sukces. Tak naprawdę, bez szczególnej samodyscypliny da się osiągnąć znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać, a to z jednego powodu: sukces polega na robieniu wszystkiego, co właściwe, a nie na robieniu właściwie wszystkiego.


Klucz do sukcesu polega na umiejętnym wyselekcjonowaniu działań i wprowadzeniu tylko takiej dyscypliny, która pozwoli przerodzić je w rutynę. To wszystko. Więcej dyscypliny nie potrzeba.

Gdy jakieś działania wejdą ci w krew, zaczniesz wyglądać na bardzo zdyscyplinowanego człowieka, choć nim nie będziesz. Będziesz kimś, komu pewne zabiegi regularnie przynoszą korzyści, bo wcześniej równie regularnie na to zapracowałeś. Będziesz kimś, kto dzięki starannie zaaplikowanej dyscyplinie wytworzył u siebie silny i skuteczny nawyk.

 

Bibliografia" G. Keller "Jedna rzecz"