MIT: Siła woli, która pojawia się na każde wezwanie

Odyseusz był świadomy kruchości ludzkiej woli: kazał załodze przywiązać się do masztu, aby nie ulec kuszeniu uwodzicielskich syren.
– Patricia Cohen


Po co miałbyś celowo utrudniać sobie pracę? Piłować gałąź, na której siedzisz, kopać pod sobą dołki albo pracować, mając związane ręce? Na pewno byś tego nie robił. Ale większość ludzi nieświadomie postępuje w ten sposób każdego dnia. Jeśli uzależniamy własny sukces od siły woli, nie zdając sobie w pełni sprawy z tego, co tak naprawdę to oznacza, skazujemy się na porażkę. A przecież nie musimy.

Często przywołuje się stare powiedzenie – „chcieć to móc”, mające dowodzić siły czystej determinacji. Obawiam się jednak, że ta maksyma zaszkodziła tyluż ludziom, ilu pomogła. Jest tak krótka, że bardzo łatwo nią szafować, jeszcze łatwiej zapada w pamięć, a w rezultacie mało kto się nad nią zastanawia.

Powszechnie uznawana za niezawodne źródło silnej woli, jest błędnie interpretowana jako bardzo zgrabny i prosty przepis na sukces. Ale to nie wystarczy, żeby wola mogła pokazać swą prawdziwą potęgę. Jeśli potraktujesz siłę woli wyłącznie jako przejaw charakteru, możesz przegapić inny element całej układanki: wyczucie czasu. Dodajmy – element kluczowy.

Przez większość życia nie zastanawiałem się zbytnio nad siłą woli jako taką. Kiedy wreszcie zwróciłem na nią uwagę, zafascynowała mnie: idea pełnego kontrolowania własnych poczynań była niezwykle kusząca. Jeśli podobny efekt jest wynikiem treningu, można to nazwać samodyscypliną. Ale jeżeli panujesz nad sobą w pełni, bo po prostu potrafisz – to potęga. Potęga woli.

Wydawało mi się to bardzo proste: wystarczy, że przywołam silną wolę i sukces mam w kieszeni. Postanowiłem spróbować. Niestety, nie trwało to długo. Kiedy tak wzywałem siłę woli na pomoc w zmaganiach z niczego niespodziewającymi się problemami, szybko odkryłem coś, co mnie zniechęciło: otóż wola nie zawsze chciała mnie słuchać. Przez krótki czas miałem ją w garści, ale chwilę później – pyk! – i już jej nie było. Jednego dnia znikała bez słowa, a drugiego – jakby nigdy nic – była na każde zawołanie. Moja silna wola przychodziła i odchodziła falami, jakby miała… własną wolę. Opieranie sukcesu na nieugiętej sile woli przy założeniu, że zawsze będzie skłonna do współpracy, okazało się niewypałem.

Początkowo miałem wrażenie, że może to coś ze mną jest nie w porządku. Może jestem po prostu mięczakiem? Pewnie tak, skoro nie potrafię wziąć się w garść. Mam słaby charakter. Brak mi wytrwałości i uporu. Postanowiłem się więc zmobilizować i pełen determinacji, podwoiłem wysiłki… tylko po to, by z pokorą dojść do wniosku, że entuzjazm nie przychodzi na każde zawołanie.

Choć starałem się ze wszystkich sił, moja chęć do działania nie była łaskawa czekać i dodawać mi energii w chwilach, gdy tego potrzebowałem. Zniechęciłem się. Zdawało mi się, że ona tam po prostu jest. Zawsze. Że mogę ją wezwać, kiedy tylko potrzebuję, i osiągnąć to, co chcę. Myliłem się.

Siła woli, która pojawia się na każde wezwanie, to mit.
Większość ludzi zdaje sobie sprawę, że niezłomność i konsekwencja są ważne, ale niewielu tak naprawdę docenia rolę siły woli w dążeniu do sukcesu.

ODNAWIALNE ŹRÓDŁO ENERGII
Potraktuj siłę woli jak wskaźnik stanu baterii w telefonie. Co dzień rano telefon jest naładowany do pełna. W miarę upływu dnia, za każdym razem, gdy korzystasz z telefonu, bateria stopniowo się rozładowuje. Twoja determinacja maleje z czasem, podobnie jak zielony pasek energii. A gdy pasek stanie się czerwony – to po zawodach. Siła woli powoli się wyczerpuje, ale można ją zregenerować, jeśli da się jej trochę odpocząć.

Jest to zasób ograniczony, chociaż odnawialny. Ponieważ siła woli jest towarem reglamentowanym, każde jej użycie może mieć dwojakie skutki: jeśli teraz uda ci się dzięki niej pokonać jakieś przeciwności, to uszczuplisz jej zasoby na tyle, że być może poniesiesz klęskę przy innej okazji. Na przykład, jeżeli jesteś na diecie, ale przez cały dzień musiałeś zmagać się z jakimiś problemami, to pokusa nocnej przekąski może się okazać nie do odparcia.

Każdy zdaje sobie sprawę z tego, że zasobami o ograniczonym charakterze należy rozsądnie zarządzać, a jednak nie dostrzegamy, iż siła woli jest jednym z nich. Postępujemy tak, jakby jej pokłady były niewyczerpane. W rezultacie nie traktujemy jej jak czegoś, o co należy dbać w przemyślany sposób – tak jak o czas na sen czy o zdrowe odżywianie. W ten sposób sami stawiamy się w sytuacji, w której siły woli często brakuje właśnie wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna.

Badania przeprowadzone przez profesora Babę Shiva z Uniwersytetu Stanforda dowodzą, jak kapryśna może być nasza siła woli.

Podzielił on 165 studentów na dwie grupy i poprosił, aby ci z pierwszej zapamiętali liczbę dwucyfrową, zaś ci z drugiej – siedmiocyfrową. Oba zadania nie powinny sprawić trudności żadnemu człowiekowi o choćby przeciętnej zdolności zapamiętywania. W dodatku każdy uczestnik badania miał na zapamiętanie liczby dowolnie dużo czasu. Gdy studenci byli gotowi, proszono ich o przejście do innego pomieszczenia, w którym mieli przypomnieć sobie zapamiętany numer. Po drodze oferowano im drobną przekąskę w nagrodę za wzięcie udziału w badaniu. Do wyboru był kawałek czekoladowego ciasta oraz miseczka sałatki owocowej – bomba kaloryczna albo zdrowy smakołyk. I teraz najlepsze: ci, których proszono o zapamiętanie siedmiocyfrowego numeru, niemal dwukrotnie częściej wybierali ciasto. Minimalnie trudniejsze zadanie wystarczyło, by dokonać mniej racjonalnego wyboru.

To spostrzeżenie ma daleko idące konsekwencje. Im silniej obciążamy umysł, tym mniej przemyślane podejmujemy działania. Siła woli jest jak szybkokurczliwe włókna mięśniowe, które błyskawicznie się męczą i wymagają odpoczynku. Są niesamowicie silne, ale mało wytrzymałe.

Jak ujęła to Kathleen Vohs w czasopiśmie „Prevention” w 2009 roku: „Siła woli jest jak paliwo… Zużywasz jej odrobinę przy każdej próbie oparcia się jakiejś pokusie. Im silniej się opierasz, tym szybciej opróżniasz bak, aż wyeksploatujesz ją do cna”. No cóż… niektórym wystarczyło pięć dodatkowych cyfr do zapamiętania, by spożytkować skromne zasoby silnej woli.

Wiemy już, że podejmowanie decyzji wyczerpuje naszą wolę, ale na jej poziom wpływa coś jeszcze: jedzenie.

Ważne wnioski:
1. Nie rozmieniaj energii na drobne. Każdego dnia masz do dyspozycji tylko pewien określony zasób silnej woli. Zastanów się więc, co jest najważniejsze, i właśnie na to spożytkuj jej zasoby.
2. Obserwuj wskaźnik paliwa. Całkowite zaangażowanie w jakąś sprawę wymaga pełnego zbiornika. Nie dopuść do sytuacji, by najważniejsze rzeczy zostały zrobione po łebkach, tylko dlatego, że w decydującej chwili zabrakło ci paliwa. Jedz zdrowo i regularnie.
3. Rozplanuj zadania. To, co najważniejsze, zrób na początku dnia, kiedy masz największą ochotę do działania. Maksimum energii to maksimum sukcesu.

Nie walcz z naturą. Rozplanuj dni zgodnie z naturalnymi fluktuacjami energii i wykorzystaj ją do kreowania swojego życia. Siła woli nie zawsze przychodzi na zawołanie, ale jeśli zaangażujesz ją przede wszystkim do realizacji najważniejszych zadań – możesz na nią liczyć.

Bibliografia: Gary Keler "Jedna Rzecz"